Tag: śmieszne

Jestem za gruba i zdaję sobie z tego sprawę. Przed rodziną udaję, że czuję się dobrze ze swoim ciałem, a znajomi w ogóle starają się nie poruszać przy mnie tego tematu. Jednak prawda jest taka, że nie podobam się sama sobie. Bo jestem gruba. Na szczęście mam też pokręcone poczucie humoru, więc w życiu raczej częściej się uśmiecham, niż płaczę.
Żeby ostrzec innych, krótko opiszę moją przygodę ze sprawdzoną dietą. Dostałam ją od najlepszej przyjaciółki, która schudła ponad 10 kg. Nie wdając się w szczegóły, bo w internecie jest pełno przepisów: ograniczyłam kalorie, mniej węglowodanów i praktycznie wyeliminowałam wszelkie słodycze. Poszłam na ostro, bo widziałam jej rezultaty. Po tygodniu stosowania diety efekt był taki, że całkowicie straciłam humor, przestałam się uśmiechać i wiecznie chodziłam głodna. Po 2 tygodniach praktycznie nie dało się ze mną wytrzymać. A po 16 dniach... zamówiłam dużą pizzę i 2-litrową colę. I odzyskałam radość życia.

Może będę gruba, ale za to uśmiechnięta :)

Super
Super
100
Ha ha
Ha ha
20
Wow
Wow
7
Smutny
Smutny
6
Zły
Zły
5

Jechałem tramwajem na uczelnię. Naprzeciwko mnie siedziała dziewczyna, w wieku około 18-19 lat. Nudziło mi się, więc patrzyłem na ludzi wokół i przypadkiem zauważyłem, że ma rozpięty rozporek w spodniach. Chciałem jej to powiedzieć, ale tak aby jej nie zawstydzić. Więc delikatnie stuknąłem stopą w jej stopę. Gdy spojrzała na mnie pytającym wzrokiem, wskazałem palcem na swój rozporek, a potem na nią i uniosłem brwi w znaczący sposób. Ona w jednej chwili zrobiła się czerwona i popatrzyła na mnie z nieskrywanym obrzydzeniem. Potem wstała i udała się na drugi koniec tramwaju.
Zdałem sobie sprawę, że mogła to źle zrozumieć, więc krzyknąłem za nią "MASZ ROZPIĘTY ROZPOREK!". Spowodowało to tylko tyle, że przyspieszyła kroku i teraz już wszyscy wokół patrzyli na mnie podejrzliwie.
Od tego czasu już nie pomagam ludziom w komunikacji miejskiej.

tagi:
Super
Super
10
Ha ha
Ha ha
64
Wow
Wow
5
Smutny
Smutny
3
Zły
Zły
4

Historia ze ślubu

Historię tę opowiedziała mi moja dobra koleżanka, która jakiś czas temu była na ślubie znajomych. Ceremonia przebiegała bez zgrzytów, wszystko ładnie, pięknie, aż do chwili, gdy nadszedł moment przysięgi małżeńskiej. Ksiądz zapomniał jak pan młody ma na imię. Dyskretnie więc pyta:
- Jak pan ma na imię? - młody nic, tylko oczy zrobił jak pięć złotych.
- No jak pan ma na imię? - powtarza pytanie ksiądz.
Pod dłuższej chwili młody odpowiada:
- Nasz Pan ma na imię Jezus.

Super
Super
11
Ha ha
Ha ha
60
Wow
Wow
1
Smutny
Smutny
0
Zły
Zły
0

Nic dziwnego, skoro w kościele ciągle egzaminują...